niedziela, 26 czerwca 2016

Sabong czyli walka kogutów na Filipinach .



Sabong - czyli walki kogutów na Filipinach To wielki hazard wielki biznes i wielkie emocje .

Każdy filipińczyk oprócz żony ma w domu chociaż jednego koguta .
Kupuje karmę w specjalnych sklepach dla kogutów a w telewizji jest specjalny kanał dotyczący walk kogutów wyżywienia itd.
Filipińczycy kochają hazard i emocje .
Walki kogutów odbywają się w miastach na dużych arenach jak i wyspach .
Ludzie przegrywają majątki albo wygrywają fortuny .
Dla nas europejczyków może wyglądać to dość brutalnie ale trzeba pamiętać że jest to ich wieloletnia kultura i nie powinniśmy ingerować w ich zwyczaje .
Będąc w Manili udałem się do jednej z największych i najstarszych aren walk kogutów ( Sabong ) nazywa się La Loma Cockpit :
Przed stadionem na parkingu już stało chyba ze 100 skuterków , a przed wejściem dwie kolejki , jedna do kasy biletowej druga z filipińczykami z kogutem pod pachą ( kogut po filipińsku to manok )
Zauważyłem że nie każdy może wejść na arenę ze swoim pupilem , pewnie jest jakaś selekcja niektórzy pokornie z opuszczoną głową swoją i koguta opuszczają stadion .
Płacę 100 Peso za wejście , najpierw udaje się to tzw rozgrzewali kogutów , początkowo miałem problem z wejściem ale jakoś się udało .
Wszyscy grzecznie siedzą na ławeczce ze swoim kogutem widać jednak lekka nerwowość wśród zarówno kogutów jaki i ich właścicieli .
Każdy chce przedstawić mi swoje koguta i każdy mówi że jego wygra że jest najlepszy .
Co drugi to Mc Donalds albo KFC ale jest także i Rambo .
Na Filipinach znaleźć można sklepy z karmą tylko dla kogutów oprócz jedzenia jest tam masa innych asortymentów potrzebnych do walk , np : noże czyli tzw tare .
Ludzi przybywało z minuty na minutę coraz więcej oprócz mnie nie spotkałem żadnego innego białasa dziwne się czułem przyglądając się temu wszystkiemu co mnie otaczało .
Wydawało mi się jakbym był w jakimś filmie gdzie za chwilę na arenę pokrytą piaskiem wybiegnie dwóch gladiatorów i zacznie walkę na śmierć i życie.
U góry na arenie kibicuje biedniejsza część natomiast na dole i przy scenie bogatsi .
Zszedłem z góry aby być bliżej areny , musiałem dopłacić 100 Peso .
Wszedłem więc w samo bagno krzyczących ludzi machających do siebie nieznanymi mi znakami a ja ? .. no cóż patrzę i nie kumam o co im wszystkim chodzi , jakie są zasady tej walki ? robi się coraz bardziej ciasno ktoś z boku częstuje mnie puszką piwa inny jakimiś chipsami ...
Pytam czy ja tez mogę obstawić ?
A ile stawiasz ?
no.... jakieś 200 Peso
gościu prawie nie umarł ze śmiechu .
Mówi mi . No co ty tu zaczynamy od 500 Peso .
I wtedy właśnie zrozumiałem co dla każdego Filipińczyka jest najważniejsze : Bóg i hazard .

wtorek, 14 czerwca 2016

Jeepney auta z duszą - Filipiny


Od 1945 do dziś wszechobecne jeepney są na filipinach uznawane przez filipińczyków za auta z duszą 
To środek komunikacji publicznej na Filipinach .
Auta są pozostałością amerykańskich wojsk z II wojny światowej .Do dziś są one produkowane na Filipinach.
Czasami kiczowate i niezwykle kolorowe w większości z podobiznami Jezusa Chrystusa lub Matki Boskiej .
Auta mają napęd na tylne koła , w środku są dwie długie ławeczki każdy siada obok siebie robi się ciasno czasami z braku miejsc siada się na dachu jeepneya .
Koszt to od 5 do 10 Peseo ( 70 gr )
Nie ma przystanków zatrzymuje się machają ręką na ulicy a wysiada wciskając mały guzik ( dzwonek )
Bardzo często dochodzi do niebezpiecznej jazdy ponieważ kierowcy tych aut pędzą po ulicach z ogromną szybkością .
Czasami ma się wrażenie że jest ich więcej nich chętnych do jazdy jeżdżą na ropę a więc dymu i hałasu szczególnie w Manili jest aż nadto .
W czasie jazdy w ogromnym upale i smrodzie spalin ludzie zasypiają na ławeczce trzeba bardzo uważać na kieszonkowców dla których są to ich " żniwa "
Po 30 min jazdy wychodząc z jeepneya czujesz się zmęczony zakręcony jak słoik od dżemu , a co ma powiedzieć kierowca który jeździ nim od 5 rano do 23 ?
Jazda takim cackiem jest niezapomniana przygodą która za zawsze pozostanie w naszej pamięci .







środa, 8 czerwca 2016

Filipiny wyspa Pamilacan - " Twoje serce dla dzieci z Filipin "

Na plaży, przy bungalow, w którym notabene mieszkałem rok temu, biegały i bawiły się dzieci, niektóre z nich kąpały się , a na mój widok śmiały się, coś tam do mnie mówiąc. Zapewne część z nich wiedziała o akcji „Twoje serce dla dzieci z Filipin”. Przy plaży przywitała mnie Eliza, żona Enasa, przesympatyczna kobieta i cudowna kucharka, brakowało tylko na powitanie staropolskim zwyczajem chleba i soli, ale o tym opowiem nieco później. Wreszcie rozpakowałem się wziąłem prysznic, po czym już pod drzwiami czekał na mnie wesoła gromadka dzieci, każdy się przedstawił i padło pytanie „A co nam przywiozłeś?”, kocham taką dziecięcą szczerość, której tak nagminnie brakuje dorosłym, stąd tyle problemów w relacjach międzyludzkich. Przybyłem na Pamilacan w Wielką Sobotę, postanowiłem rozdać dary we wtorek , ponieważ niektóre dzieci wrócą ze świat dopiero w niedzielę. Wtorek Nie pospałem zbyt długo, dzieci już od ósmej zerkały przez okno i dopytywały kiedy rozdam dary z Polski, zjadłem syte śniadanie, był omlet, ryż, jakaś konserwa z wołowiny, dwa banany i mango. Enas z Elizą rozstawili na plaży dwa stoły, przykryte zielonym obrusami, położyłem na stole flagę mojej Bydgoszczy; mur z blankami z bramą i trzema basztami wszystko spowite w barwach mojego miasta czyli, białym, czerwonym i błękitnym, a obok łopotały na minimalnym wietrze dwie flagi z polskim godłem, jedna zeszłoroczna i druga, którą przywiozłem tym razem. Przy tak przygotowanym stanowisku przystąpiłem do rozdawania darów z Polski, dzieci przybywało coraz więcej, na pomoc przybyła mama Jojo, nauczycielka ze szkoły na wyspie. Ta miła pani opowiedziała dzieciom, że te wszystkie rzeczy zebrały dzieci z polskich szkół, przedszkoli oraz przygotowały świąteczne kartki. Musiałem użyć gwizdka, żeby poskromić tę dziecięcą gawiedź, wtedy uformowała się regularna kolejka do mojego stanowiska. Na pierwszy ogień poszły kartki, prawdziwe, z zajączkami, jajkami, co zrobiło ogromne wrażenie, bowiem tutaj nie ma zajęcy i pisanek też, są jajka tzw. balut, dwutygodniowe kurze jajka. Dziewczynki cieszyły się z gumek do włosów, małych lalek, zaś chłopcy tradycyjnie z samochodzików. Każdy coś dostał, i każdy był szczęśliwy. farby, kredki, koszulki, ołówki, buty, piłki plażowe. Rozdając prezenty zauważyłem różnice pomiędzy dziećmi z grobowców na Cmentarzu Północnym, a tymi z wyspy, a mianowicie, dzieci z Manili, pozbawione możliwości uczęszczania do szkoły, trochę nieprzystosowane, zapomniane przez system edukacji, wręcz wyrywały sobie te rzeczy, zaś te grzecznie stały czekały na swoją kolej. Po tak pracowitym poranku, zasłużyłem na wielogodzinną siestę pod palmami i faktycznie „oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba”, to jest magia muzyki i natury.




Wulkan pełen piękna i pełen miłości

FILIPINY 
Wulkan Mayon - legenda mówi że dawno temu na górze żyła piękna dziewczyna nazywała się Darang Magayon miała wielu kochanków z różnych żyjących tam plemion .
Jednym z nich  był myśliwy Pagtuga . Ale ona nie był nim zainteresowana .
Pewnego dnia Magayon kąpała się w rzece nagle wypadła ze skał w dół rzeki nie umiała pływać .
Zauważył to pewien młodzieniec imieniem Panganoron który ruszył na ratunek dziewczynie , czym bardzo zaimponował Magayon .
Poszedł więc prosić o rękę ojca dziewczyny , ten zgodził się .
Legenda mówi że gdy o zaręczynach dowiedział się Pagtuga wpadł w szał .
Porwał dziewczynę i uciekł z nią wysoko na górę . Wtedy to Panganoron zebrał swoich wojowników ruszył odbić swoją żonę .
Rozpętała się wielka bitwa . Panganoron zabił Pagtuga .
Później jednak został zabity strzałą wojownika Pagtuga widząc  to Magayon podbiegła do niego i trzymając jego głowę na swoich ramionach nagle  padła śmiertelna strzała zabijając dziewczynę
Po skończonej bitwie wysoko na górze pochowano  kochanków razem . mijały lata ...grób zarósł bujną zielenią , 
I tak jest do dziś zawsze kiedy wulkan zaczyny swoją erupcję słychać jest miłosną pieśń kochanków Magayon i Panganoron . 

Mayon jest uznawany za najpiękniejszy wulkan na świecie