Witam
Gorąco Was zaprasza na moją foto-relację z podróży po tym jakże pięknym kraju :
na początek coś o mnie :)
Od 2004 r kiedy to pierwszy raz zwiedziłem ja i mój plecak Azję a były to Chiny moja przygoda z tym fascynującym kontynentem świata trwa do dziś .
Po Chinach była bajecznie kolorowa Tajlandia kraina tysiąca uśmiechów i miliona smaków do której zawsze
powracam jak do swojego domu .
Następnie zobaczyłem biedną ale jakże miłą Kambodżę ze wspaniałą i dumną kulturą oraz cichy
spokojny pełen zieleni Laos .
W kolejnych latach był Wietnam ogromnie różniący się kulturowo i smakowo potem była Malezja
do której jakoś dziś nie pałam większym entuzjazmem ale to chyba temat na długie godziny oczywiście przy piwie .
Zwiedziłem także mało dla mnie ciekawy i najbardziej sterylny kraj na ziemi jakim był Singapur .
Wpadłem na noc do Macao ale jakoś szczęścia tam w kasynach nie miałem .
Hongkong także nie powalił mnie na nogi .
Ale za to Birma .Pamiętam jak wróciłem do kraju dopiero po paru miesiącach zatęskniłem za tym krajem
a szczególnie za tym ludźmi , chociaż podróżowanie jak i jedzenia tam jest wręcz ekstremalne .
No i w końcu teraz odnalazłem ten mój ósmy cud świata to Filipiny !
do którego wracał będę nie tylko myślami ale i samolotem oczywiście jak tylko Bozia da i zdrówko i kasiorkę .
Pewnie zastawiasz się dlaczego właśnie Filipiny ?
Przeczytaj moją foto-relację z tego miejsca a sam jak wierzę zrozumiesz a może i nawet ty
zostawisz tam cześć swojej duszy , bo z pewnością ducha dostaniesz od nich na pewno i to na zawsze .
To najwspanialsi ludzie jakich kiedykolwiek poznałem !
Część 1 ( 4 ) Filipiny Północne Banaue , Sagada , Batad
Od zawsze marzyłem o Filipinach .
Każdy wciąż mi mówił Darek ty ciągle te Indochiny ?
Teraz gdy skusiłem się na tani bilet kupiony już listopadzie 2013 cena 1600 zł w dwie strony , nie mam już wyjścia .
Cena dobra czasu dużo a więc tylko ułożenie planu podróży i w drogę ....
Zadzwoniłem do mojej najlepszej koleżanki w podróżach Marzeny Kuś i mówię jej wiesz mam bilet na Filipiny , nareszcie odpowiedziała
No tak ale nic nie wiem o tym kraju , wiem tylko że ma 7000 wysp i co dalej ..
Marzena powiedział mi tylko jedno Pamilacan .
Pytam jej co to jest Pamilacan , mówi mi to mała wyspa otoczona rafami a na niej prawdziwa filipińska wieś i że wspaniali ludzie tam mieszkają .
Zaczynam szukać najpierw na mapie , nie ma takiej .... w Googlach map , jest rzeczywiście maleńka .
Nie wiedziałem tylko że to właśnie tam odnajdę swój raj na ziemi .
O tym wszystkim opowiem Wam w dalszej części relacji .
Przy pomocy znajomych , różnych forach .blogów , ustaliłem w końcu plan mając nadzieję że wypełni się chociaż w 90%
Termin od 04.03 - 29 .03 .2014
Trasa :
Bydgoszcz - Poznań - Dublin - Abu Dhabi - Manila - Banaue - Sagada - Banaue -Batad - Banaue - Manila - Cebu - Tagbilaran -
Baclayon - Pamilacan - Baclayon - Bohol - Tagbilaran - Cebu - Puerto Princesa - Sabang - El Nido - Puerto Princesa - Manila - Abu Dhabi - Dusseldorf - Berlin - Bydgoszcz
Spakowany w drogę , do Poznania .
Na lotnisko czeka na mnie samolot Ryanair do Dublina nie wiem jeszcze że spotka mnie na dzień dobry a może raczej na do widzenia coś bardzo nie miłego .....
Od zawsze marzyłem o Filipinach .
Każdy wciąż mi mówił Darek ty ciągle te Indochiny ?
Teraz gdy skusiłem się na tani bilet kupiony już listopadzie 2013 cena 1600 zł w dwie strony , nie mam już wyjścia .
Cena dobra czasu dużo a więc tylko ułożenie planu podróży i w drogę ....
Zadzwoniłem do mojej najlepszej koleżanki w podróżach Marzeny Kuś i mówię jej wiesz mam bilet na Filipiny , nareszcie odpowiedziała
No tak ale nic nie wiem o tym kraju , wiem tylko że ma 7000 wysp i co dalej ..
Marzena powiedział mi tylko jedno Pamilacan .
Pytam jej co to jest Pamilacan , mówi mi to mała wyspa otoczona rafami a na niej prawdziwa filipińska wieś i że wspaniali ludzie tam mieszkają .
Zaczynam szukać najpierw na mapie , nie ma takiej .... w Googlach map , jest rzeczywiście maleńka .
Nie wiedziałem tylko że to właśnie tam odnajdę swój raj na ziemi .
O tym wszystkim opowiem Wam w dalszej części relacji .
Przy pomocy znajomych , różnych forach .blogów , ustaliłem w końcu plan mając nadzieję że wypełni się chociaż w 90%
Termin od 04.03 - 29 .03 .2014
Trasa :
Bydgoszcz - Poznań - Dublin - Abu Dhabi - Manila - Banaue - Sagada - Banaue -Batad - Banaue - Manila - Cebu - Tagbilaran -
Baclayon - Pamilacan - Baclayon - Bohol - Tagbilaran - Cebu - Puerto Princesa - Sabang - El Nido - Puerto Princesa - Manila - Abu Dhabi - Dusseldorf - Berlin - Bydgoszcz
Spakowany w drogę , do Poznania .
Na lotnisko czeka na mnie samolot Ryanair do Dublina nie wiem jeszcze że spotka mnie na dzień dobry a może raczej na do widzenia coś bardzo nie miłego .....
1 – Poznań:
Jestem w Poznaniu na lotnisku 2,5 godziny wcześniej, a więc idę spokojnie sobie na jakąś kawkę, siadam.
Czekam aż będę mógł podejść do odprawy, w końcu idę, a tu Pani z Ryanair mówi mi,
że muszę mieć wydruk biletu, a nie ten odebrany od nich e-mail. Nigdy nie leciałem tym cholernymi liniami.
W Azji latałem tanimi liniami Air Asia, Tiger Air itd...
Ale tam wystarczył tylko paszport, a tu... mam tylko 10 minut na wydruk biletu.
Panicznie szukam jakieś kafejki z drukarką, ale na lotnisku oczywiście nigdzie nie ma kafejki z drukarką
jakby byli w zmowie! Zrobienie odprawy on-line na automacie jest niemożliwe, pomimo że
jest on na monety, ale oczywiście nie działał. Idę do biura Ryanair – nie chcą mi zrobić wydruku biletu!
Podchodzę do biura LOT, ale babsko strasznie nieuprzejme mówi mi wprost, że "mnie to nie obchodzi,
jestem z LOT-u!"
Minęło 10 minut... muszę wybulić 320 zł!!!
Czuję się, jakbym na koniec – a raczej na początek – dostał kopa w dupsko...
Ot, taka nasza Polska właśnie.
Żegnaj, Polsko! Żegnaj Europo !
Jestem w Poznaniu na lotnisku 2,5 godziny wcześniej, a więc idę spokojnie sobie na jakąś kawkę, siadam.
Czekam aż będę mógł podejść do odprawy, w końcu idę, a tu Pani z Ryanair mówi mi,
że muszę mieć wydruk biletu, a nie ten odebrany od nich e-mail. Nigdy nie leciałem tym cholernymi liniami.
W Azji latałem tanimi liniami Air Asia, Tiger Air itd...
Ale tam wystarczył tylko paszport, a tu... mam tylko 10 minut na wydruk biletu.
Panicznie szukam jakieś kafejki z drukarką, ale na lotnisku oczywiście nigdzie nie ma kafejki z drukarką
jakby byli w zmowie! Zrobienie odprawy on-line na automacie jest niemożliwe, pomimo że
jest on na monety, ale oczywiście nie działał. Idę do biura Ryanair – nie chcą mi zrobić wydruku biletu!
Podchodzę do biura LOT, ale babsko strasznie nieuprzejme mówi mi wprost, że "mnie to nie obchodzi,
jestem z LOT-u!"
Minęło 10 minut... muszę wybulić 320 zł!!!
Czuję się, jakbym na koniec – a raczej na początek – dostał kopa w dupsko...
Ot, taka nasza Polska właśnie.
Żegnaj, Polsko! Żegnaj Europo !
2- Dublin:
Etihad Airlines – lot do Abu Dhabi
Po tym jak niemile pożegnałem się z moją Polską, czas spędzić noc na lotnisku w Dublinie.
Idę się kimnąć tam, gdzie wszyscy opisują, że jest w miarę dobrze: terminal 1 na 1 piętro
obok McDonald's są wygodne fotele, ale zajęte :(
Jest jednak jeden wolny. Staram się zasnąć, ale nic z tego...
I tak zamiast spać całą noc, wiercę się, raz nogi na plecaku, potem plecak pod głową...
W mordę jeża – 2 w nocy... 4 rano... No nareszcie coraz bliżej do 8. Koło 6-tej odprawa
– bagaż nadaję do Manili.
Ale wcześniej transfer w Abu Dhabi.
Wsiadam w samolot emirackich linii lotniczych Etihad, bo tymi liniami właśnie przylecę na Filipiny
i wylecę do Polski (10 kg + 30 kg). Pierwszy raz lecę Etihad, siedzenia wygodne z TV,
masa filmów, muzyki, gier, podgląd z kamer pod pokładem samolotu,
miła obsługa, piwko free, winko free, no to Neronek... fruuuuuu.
Siedzę przy oknie, obok mnie dwa wolne miejsca, ale się wybyczę :)
Kapitan lotu się przedstawia itd... Nagle słyszę i widzę w ekranie modlitwę Allah Akbar... upss,
Boże, gdzie ja i czym ja lecę? Ale spoko, wszystko było OK.
Etihad Airlines – lot do Abu Dhabi
Po tym jak niemile pożegnałem się z moją Polską, czas spędzić noc na lotnisku w Dublinie.
Idę się kimnąć tam, gdzie wszyscy opisują, że jest w miarę dobrze: terminal 1 na 1 piętro
obok McDonald's są wygodne fotele, ale zajęte :(
Jest jednak jeden wolny. Staram się zasnąć, ale nic z tego...
I tak zamiast spać całą noc, wiercę się, raz nogi na plecaku, potem plecak pod głową...
W mordę jeża – 2 w nocy... 4 rano... No nareszcie coraz bliżej do 8. Koło 6-tej odprawa
– bagaż nadaję do Manili.
Ale wcześniej transfer w Abu Dhabi.
Wsiadam w samolot emirackich linii lotniczych Etihad, bo tymi liniami właśnie przylecę na Filipiny
i wylecę do Polski (10 kg + 30 kg). Pierwszy raz lecę Etihad, siedzenia wygodne z TV,
masa filmów, muzyki, gier, podgląd z kamer pod pokładem samolotu,
miła obsługa, piwko free, winko free, no to Neronek... fruuuuuu.
Siedzę przy oknie, obok mnie dwa wolne miejsca, ale się wybyczę :)
Kapitan lotu się przedstawia itd... Nagle słyszę i widzę w ekranie modlitwę Allah Akbar... upss,
Boże, gdzie ja i czym ja lecę? Ale spoko, wszystko było OK.
3 – Abu Dhabi – lotnisko:
Przyleciałem.
Jestem na tranzycie w Abu Dhabi.
Już teraz Wam powiem, że dowiedziałem się od kolegi Pawła, z którym widziałem się w Manili na browarku
(on leciał do Chin, ja do Cebu), a informacja jest taka, że dla Polaków od 28 marca zniesiono wizy!
A więc bilety do Azji będą musiały być tańsze niż teraz – poczekamy, zobaczymy.
Na lotnisku od razu rzuca się w oczy masa ludzi z różnych stron świata,
to jedno z największych transferowych lotnisk na świecie.
Jednak jakoś nikt nie chce zostać w Abu Dhabi :)
Ja chyba wiem czemu, a Wy?
Każdy traktuje to lotnisko jedynie jako transfer do innych krajów.
Na lot do Manili muszę czekać w transferze 7 godzin, o 2 w nocy mam lot.
Słyszałem, że jak lot trwa dłużej niż 5 godzin, dostanę kupon na jedzenie.
Tak właśnie się stało – znalazłem gościa, który rozdawał takie kupony.
No tak, ale do wyboru nie mam zbyt wiele, a więc idę do McDonald's: dają mi frytki,
burgera i colę, ale to miłe, że dbają o pasażerów. Jest też taki punkt, gdzie wszyscy
doładowują swoje telefony, ale gniazdek jest za mało.
I tak sobie czekam, chodzę, siadam, wstaję... Jest godz 1-sza, czas już iść...
Ścisk, tłoczno, oj będzie sporo ludzi. Już witam się z Filipińczykami –
sporo ich leci do Manili, a samo lotnisko jest małe.
Jak widać obsługa ma wielki problem, ale znając bogatych Arabów coś tam wymyślą.
Siedzę już w samolocie. Mam lecieć 7 godzin
– tym razem wszystkie miejsca są zajęte.
Łykam tabletkę na sen, bo w końcu trzeba się wyspać, a droga przede mną jeszcze długa.
W Manili mam być o 15, a o 20 autobus do Banaue (10 godzin!).
Jak widzicie więc trasę mam dość ekstremalnie ciężką, ale co robić jak się ma bilet za 1600 zł,
to nie można wybredzać.
Zasypiam...
Do zobaczenia w Manili...

Przyleciałem.
Jestem na tranzycie w Abu Dhabi.
Już teraz Wam powiem, że dowiedziałem się od kolegi Pawła, z którym widziałem się w Manili na browarku
(on leciał do Chin, ja do Cebu), a informacja jest taka, że dla Polaków od 28 marca zniesiono wizy!
A więc bilety do Azji będą musiały być tańsze niż teraz – poczekamy, zobaczymy.
Na lotnisku od razu rzuca się w oczy masa ludzi z różnych stron świata,
to jedno z największych transferowych lotnisk na świecie.
Jednak jakoś nikt nie chce zostać w Abu Dhabi :)
Ja chyba wiem czemu, a Wy?
Każdy traktuje to lotnisko jedynie jako transfer do innych krajów.
Na lot do Manili muszę czekać w transferze 7 godzin, o 2 w nocy mam lot.
Słyszałem, że jak lot trwa dłużej niż 5 godzin, dostanę kupon na jedzenie.
Tak właśnie się stało – znalazłem gościa, który rozdawał takie kupony.
No tak, ale do wyboru nie mam zbyt wiele, a więc idę do McDonald's: dają mi frytki,
burgera i colę, ale to miłe, że dbają o pasażerów. Jest też taki punkt, gdzie wszyscy
doładowują swoje telefony, ale gniazdek jest za mało.
I tak sobie czekam, chodzę, siadam, wstaję... Jest godz 1-sza, czas już iść...
Ścisk, tłoczno, oj będzie sporo ludzi. Już witam się z Filipińczykami –
sporo ich leci do Manili, a samo lotnisko jest małe.
Jak widać obsługa ma wielki problem, ale znając bogatych Arabów coś tam wymyślą.
Siedzę już w samolocie. Mam lecieć 7 godzin
– tym razem wszystkie miejsca są zajęte.
Łykam tabletkę na sen, bo w końcu trzeba się wyspać, a droga przede mną jeszcze długa.
W Manili mam być o 15, a o 20 autobus do Banaue (10 godzin!).
Jak widzicie więc trasę mam dość ekstremalnie ciężką, ale co robić jak się ma bilet za 1600 zł,
to nie można wybredzać.
Zasypiam...
Do zobaczenia w Manili...
